Jest ich trzech, znają się od lat. Każde zajęcie, poza byciem na scenie, nazywają uczciwą pracą.

- Wasza nie jest uczciwa? - pytam.

- To takie nasze powiedzenie. Teraz śmiejemy się z tego. Ale zajęło nam trochę czasu przekonanie naszych małżonek, że ta praca jest uczciwa - mówi Wojtek, jeden z członków kabaretu Czesuaf - laureata statuetki Białej Pyry Roku, przyznawanej przez czytelników "Wyborczej".

Co wtorek Wojtek, Maciek i Tomek są w szpitalu im. Krysiewicza w Poznaniu. W strojach klaunów rozśmieszają chore dzieciaki. Robią to w ramach fundacji "Czerwone noski".

Tomasz. Niedoszły sędzia

Najstarszy z trójki klaunów. Urodził się we Wrześni, w 1979 r., i mówi, że to zaczyna być data wstydliwa. Dzieciństwo spędził we wsi Mała Górka, a potem - do Poznania, studiować prawo na uniwersytecie.

- Zrobiłem aplikację sędziowską i pracowałem w sądzie okręgowym jako asystent sędziego. Ale po roku to wszystko rzuciłem - mówi Tomek Nowaczyk. - Zrezygnowałem, bo musiałem na coś w życiu się zdecydować. Łączenie pracy z kabaretem nie grało. Musiałem podjąć decyzję, bo rodziło mi się dziecko, musiałem mieć czas dla rodziny.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.