Na łamach "Wyborczej" pisaliśmy już o słabym dostosowaniu nowej inwestycji do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. We wtorek na polecenie wiceprezydenta Macieja Wudarskiego odbyła się wizja lokalna. Urzędnicy zbierali uwagi samych zainteresowanych łatwiejszym poruszaniem się po Kaponierze. - Wcześniej już mieliśmy pomysły na udogodnienia dla osób niepełnosprawnych. A dziś mamy do czynienia z gotowym obiektem i nie rysujemy palcem po projekcie. Możemy zwiedzać Kaponierę i wyciągać wnioski - mówi wiceprezydent Wudarski.

Szybko powrócił problem, o którym już pisaliśmy - niektóre windy na Kaponierze są za szklanymi drzwiami. Większość jest teraz otwarta. Ale do windy w budynku przesiadkowym od strony ul. Św. Marcin można wejść, tylko otwierając ciężkie drzwi. Z poziomu wózka to jest po prostu trudne. - Mam słabe ręce, nie jestem w stanie otworzyć sobie drzwi do windy. Wiem, że sama na pewno nie będę się tu poruszała - mówi Agnieszka Kubicka z portalu Wózkowicze.pl. Usłyszała, że drzwi to wymóg przepisów przeciwpożarowych.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.