Szkoła Baletowa Anny Niedźwiedź

3/9

Tomasz Strabel

Ferie w szkole baletowej to nie tylko balet! Można przekonać się o tym w szkole Anny Niedźwiedź przy ul. Mansfelda 4. Mało tego, tam w jednym budynku mogą ćwiczyć i dzieci, i ich rodzice. Zajęcia odbywają się po południu, dlatego mamy idą np. na pilates, taniec klasyczny czy jogę, a ich dzieci na im dedykowane zajęcia. Oczywiście nie brakuje tu baletu. W specjalnych salach z drążkami i lustrami ćwiczą dzieci wyprostowane niczym struny. Ale jest też dużo innych zajęć, np. akrobatyki. - Uczymy się nowych rzeczy. Robimy przerzuty w przód i w tył - opowiada 10-letnia Amelka. Pod okiem instruktorki akrobatyki dziewczynki robią przerzuty na specjalnej, materacowej ścieżce. Mają też do dyspozycji m.in. trapez, trampolinę, szarfy. - Pod koniec lekcji pójdziemy na trapez - mówi 11-letnia Dobrochna. Dla obu dziewczynek trapez to ulubione ćwiczenie, bo - jak tłumaczą - można ,,dyndać głową w dół". Anna Niedźwiedź zauważa, że trapez to przyrząd, który wymaga sporej siły mięśni. - Ale tak jak my kiedyś wisieliśmy na trzepaku, tak teraz dzieci bawią się na trapezie - porównuje.

 

Zajęcia akrobatyki, fot. Tomasz StrabelTomasz Strabel


Zajęcia w ferie to okazja by sprawdzić, czy dziecko odnajduje się w świecie baletu. - Predyspozycje dane od natury widzi się od razu. Ale jest bardzo dużo przypadków, gdy dzieci są ambitne i dzięki pracy i determinacji wychodzą z nich talenty. Warto próbować - zapewnia Niedźwiedź. Ale podkreśla: - Nie każdy ma tutaj stać się zawodowcem. Zależy mi na interdyscyplinarności, stąd np. zajęcia z literatury czy lekcja pianina. Gdy dziecko pozna wszystkie dyscypliny, tę potem można wybrać tę jedną, jedyną.
Dużą popularnością cieszą się zajęcia literackie dla najmłodszych dzieci, które nie potrafią jeszcze pisać ani czytać. - Bazujemy na bajkach baletowych. Czytamy je, opowiadamy o postaciach - to wstęp do interpretacji tekstu, który zdarzy się później w szkole podstawowej - mówi Rita Larek, prowadząca zajęcia. Dzieci rysują wyprane postaci z bajek. Anastazja pokazuje ,,niebieską wiedźmę", a Jaś dwa pieski. Dzięki zabawie w głuchy telefon dzieci nauczyły się rozróżniać np. baletki od puenty. - Wiedziały, że puenta jest drewniana, że można stać dzięki niej na placach, że ma wkładkę, a baletka to jest to, co mają na stopie - chwali Larek.

Tematy ważne dla Poznania
Tematy
Miejsca
Komunikacja
Edukacja
Ludzie
Praca