Wypis ze strony internetowej IPN brzmi lakonicznie: „Izdebny Zygmunt – lat 26, wartownik, kapral Wojewódzkiego Urzędu d/s Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Zmarł 28.06.1956 r. o godz. 14.00 w 111 Wojskowym Szpitalu Rejonowym, następnie przewieziony do Zakładu Medycyny Sądowej. Pogrzeb 2.07.1956 r. na Cmentarzu Bohaterów Polskich na Cytadeli Poznańskiej. Przyczyna zgonu: wylew krwi do mózgu, pobicie”.

Za tymi kilkoma zdaniami kryje się historia, która idzie w poprzek potocznym wyobrażeniom o Poznańskim Czerwcu.

Tylko chwyciłam się za głowę...

Poznali się u wuja w Poznaniu. Zygmunt był trzy lata starszy, pochodził spod Konina. Spokojny, unikający konfliktów. Abstynent, pracowity, szybko zdobył serce Heleny z domu Ślęzak, panny z córką. Po wojsku, w listopadzie 1955 roku znalazł pracę w Poznaniu jako wartownik przed gmachem UB. 25-letni mężczyzna oświadczył się, wzięli ślub. Zamieszkali u rodziców Heleny w Marlewie pod Rogoźnem.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej