Tomasz Nyczka: Co się właściwie stało?

Prof. Rafał Drozdowski: Zaryzykowałbym stwierdzenie, że na naszych oczach narodziła się nowa forma politycznego zaangażowania. Trochę paradoksalnie, istotą tego zaangażowania jest antypolityczność. Źle kojarząca się polityczność zostaje zastąpiona obywatelskością. Kolejna cecha tego nowego rodzaju zaangażowania to niechęć do liderów partyjnych i partii rozumianych jako korporacje. Można też powiedzieć, że to, co obserwowaliśmy w Polsce, to nowa postać ruchu politycznego, zbudowanego wokół konkretnych spraw, opartego na tym, co łączy a nie na tym co dzieli. Tak było z „Czarnymi protestami”, tak jest też z „Łańcuchem światła”.

>> Mimo deszczu, tysiące ludzi przyszło w poniedziałek na ostatni jak dotąd protest w Poznaniu 

Ale KOD tych młodych za sobą nie pociągnął, a też walczył o konkretne sprawy, np. niezależność Trybunału Konstytucyjnego.

- To kwestia wiarygodności tych wezwań. KOD w zasadzie od początku był skażony podejrzeniem, że to jakaś nowa postać ruchu partyjnego, trampolina dla nowej generacji polityków w starym stylu. To jedna z przyczyn, dla których nie pociągnął za sobą młodych ludzi.

>> Protest w Poznaniu w niedzielę: 15 tys. osób pod Areną domagało się weta 

Co się takiego stało, że teraz wyszli na ulice? Na początku każdego protestu Franek Sterczewski podkreślał, że demonstracja ma obywatelski charakter. To zdecydowało?

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej