Stanowisko oficera rowerowego zostało utworzone w Poznaniu za prezydenta Jacka Jaśkowiaka.To była jego obietnica wyborcza. Został nim pochodzący z Łodzi Wojciech Makowski. Oficer był krytykowany przez wielu radnych, i to nie tylko opozycji z PiS. Zarzucali mu np., że jest za mało widoczny. Nie zmienia to faktu, że oficer rowerowy przyczynił się np. do powstania nowych standardów rowerowych, do których muszą się dostosować projektanci nowych dróg rowerowych w Poznaniu. Brał też udział w przygotowaniu „Programu Rowerowego 2017-2022 z perspektywą do roku 2025".

Z początkiem nowego roku urząd miasta zlikwidował stanowisko oficera rowerowego.

Adam Kompowski: To jak to było: padł pan ofiarą potyczek między prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem a radnymi PO? Oni ciągle podważali sens istnienia stanowiska oficera rowerowego.

Wojciech Makowski: To fakt, jeśli ma się taką koalicję, to nie potrzeba już opozycji. Dosyć szybko podczas tej kadencji się okazało, że prezydent Jaśkowiak nie ma poparcia klubów koalicyjnych, jeśli chodzi o wizję transportu. W którą ja uwierzyłem.

Natomiast oficjalnie to wyglądało tak, że Violetta Wabińska-Chmielewska, dyrektor Wydziału Transportu i Zieleni, w którym pracowałem, poinformowała mnie, że w związku z zakończeniem cyklu planowania strategicznego w wydziale moje stanowisko od 1 stycznia przestaje istnieć. Usłyszałem jednak również od zastępcy prezydenta Macieja Wudarskiego, że prezydent Jaśkowiak przed rozpoczęciem roku wyborczego „chce zakończyć kontrowersje”. A ostatecznym powodem miało być to, że na Facebooku, dla swoich znajomych, napisałem, że z takim budżetem miasta na 2018 rok nie zrobimy tras rowerowych na Grunwaldzkiej w całości, nie zrobimy też Dolnej Wildy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Rowerowy kozioł ofiarny, czyli o co chodzi z likwidacją stanowiska Wojciecha Makowskiego?

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej