Paulina Nowicka: Jak pan do nas przyjechał? Ul. Za Bramką to ścisłe centrum.

Paweł Głogowski: Autobusem z przesiadką na rower miejski, ale zazwyczaj łączę autobus i tramwaj. Jestem ze Strzeszyna, choć przez większość życia mieszkałem na Starym Mieście przy ul. Świętosławskiej. Zdarza się, że muszę przyjechać do centrum samochodem.

Gdzie wtedy pan parkuje?

– Gdy widzę miejsce, to w strefie płatnego parkowania. Jeśli nie – na parkingu Za Bramką, nad którym teraz siedzimy.

Często słyszymy, że w Poznaniu brakuje miejsc i potrzebne są parkingi wielopoziomowe. Znamy trzy wstępne lokalizacje, gdzie takie parkingi mogłyby powstać. To lek na całe zło?

– Na pewno nie. Przygotowaliśmy raport w odpowiedzi na opinie w debacie publicznej, że nie ma gdzie parkować, a mieszkańcy Starego Miasta poruszają się przede wszystkim samochodami. Statystyki mówią, że 55 proc. mieszkańców śródmieścia – a więc nie tylko ścisłego centrum – nie ma własnego samochodu. Chcieliśmy też obalić mit, że w miastach zachodnich buduje się dużo parkingów wielopoziomowych. Porównaliśmy Poznań z innymi miastami bez metra. Jesteśmy w górnej stawce, jeśli chodzi o liczbę miejsc parkingowych. Liczba parkingów w Poznaniu jest porównywalna do Lipska czy Nicei. Natomiast już czeskie Brno ma trzy razy mniej miejsc parkingowych. Czy to oznacza, że tam żyje się gorzej?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej