Termin wyborów nie jest jeszcze znany, ale coraz więcej wiemy o tym, kto będzie startował na prezydenta Poznania, do rady miasta i sejmiku wojewódzkiego. W cyklu rozmów z kandydatami, chcemy pokazać Państwu niekoniecznie tych najbardziej znanych i oczywistych – ale na pewno takich, którzy mają coś do powiedzenia. Czekamy też na Państwa propozycje i opinie: czytelnicy@poznan.wyborcza.pl

Tomasz Nyczka: – Czy poznańska rada miasta jest gotowa na swojego Harveya Milka?

Arkadiusz Kluk: – Nie chciałbym się do niego porównywać. Poza tym Milk – pierwszy otwarcie homoseksualny radny San Francisco – dostał się do tamtejszej rady miasta za czwartym razem. A ja chcę to zrobić za pierwszym. To też inne czasy – lata 70., inna historia. Ale myślę, że rada miasta w Poznaniu jest na mnie przygotowana.

Być może spotkasz się tam z radną Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego Joanną Frankiewicz, która dwa lata temu mówiła: „Geje i lesbijki w wyuzdany sposób eksponują nagość”.

– Chętnie podejmę to wyzwanie i zajmę się edukacją takich osób jak pani radna. Wiem, że być może przyjdzie mi współpracować z takimi ludźmi. Jeśli nie w radzie miasta, to gdziekolwiek. Ale nie można wiecznie kopać dołów. Społeczność LGBT wie, że trzeba je raczej zasypywać, choć ta współpraca może być niełatwa.

Startujesz do rady miasta z listy koalicji Prawo do Miasta. Ale w 2015 roku byłeś kandydatem do Sejmu z listy Zjednoczonej Lewicy. Obraziłeś się na lewicę?

– Byłem wtedy członkiem Twojego Ruchu Janusza Palikota. Prawdę mówiąc, tamten start to był duży eksperyment, chodziło bardziej o zdobycie doświadczenia. Nie wiązałem raczej nadziei z tamtymi wyborami. Kampania była trochę nieprzygotowana, chociażby pod względem finansowym. Zakończyła się też klęską lewicy. Nie obraziłem się na lewicę, ale w wyborach postanowiłem startować ze społecznikami, do których mam mniej pretensji. Nie mógłbym startować z jednej listy z ludźmi, którzy blokowali tak zasadnicze zmiany jak zmiana organizacji ruchu na ul. Słowackiego na bardziej przyjazną dla pieszych.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej