Tomasz Nyczka: Bał się pan?

Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania: Ale czego?

Reakcji ludzi na Marszu Równości.

– Skoro nie bałem się przemawiać na stadionie w rocznicę chrztu Polski, to dlaczego miałbym się bać na Marszu Równości? Z mieszkańcami spotykam się przy różnych okazjach. Czy komuś moja polityka się podoba, czy nie, to nie powód, by takich spotkań unikać. Przecież byłem nawet gotowy spotkać się z „kibolami”. Zresztą czasem trafiam na nich w różnych okolicznościach. Nie boję się krytyki. Takie głosy – szczególnie od osób mi życzliwych – przyjmuję i staram się je analizować. Czasami się z nimi zgadzam, czasami – nie.

Po tym, jak MPK ogłosiło, że po jednym dniu zdejmuje tęczowe flagi z tramwajów, wybuchła afera. Dostało się też panu. Tak, wiem – pan mówi, że to nie była pana decyzja.

– Bo nie była.

Wychodzi pan z tej sprawy poobijany. Zwolenników pan nie zyskał, a dotychczasowych sympatyków zirytował, może stracił ich głosy.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej