Andrzej Białas: Nie wiem, jak o tym mówić. Nie chciałbym się rozkleić, bo facet powinien być przecież twardy.

Violetta Szostak: Uśmiecha się pan.

– Widzę w lustrze uśmiechniętego Białasa i też myślę, że przecież to niemożliwe.

Zbiera pan pieniądze na leczenie, właśnie rozpoczęła się zbiórka.

– No i nie wiem, jak o tym mówić. Czuję się tym skrępowany, zawstydzony. Ale lekarz, z którym się konsultuję, powiedział mi: „Panie, to ja zadam panu jedno pytanie: pan chce żyć, czy pan chce umrzeć?”. I wtedy się człowiekowi dużo rozjaśnia. Ja muszę to zrobić, nie mogę się wstydzić.

To proszę opowiedzieć.

– NFZ wycofał mi właśnie finansowanie leku, który się facetowi z moim nowotworem podaje.

Dlaczego?

– Bo wyniki zaczęły się pogarszać. A jak się pogarszają wyniki, to NFZ cofa te tabletki. To program lekowy Enzalutamid. Od marca to zażywałem, zadziałało rewelacyjnie. Ale z komórkami nowotworowymi jest tak, że one się wyślizgują różnym terapiom i moje się wyślizgnęły. Po trzech miesiącach wyniki zaczęły się pogarszać i to w takim tempie jak nigdy wcześniej. W połowie sierpnia byłem na ostatniej konsultacji onkologicznej w szpitalu Cegielskiego w Poznaniu i niestety nie mogli mi już przyznać tych leków na kolejny miesiąc.

Pozostało 85% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.