Opadł kurz po wyborach; policzono, zważono, rozdzielono, i z rachunku wyszło, że wywrotowym sponsorem wyborów była cyferka „dwa”. Tylu radnych mają bowiem w Radzie Miasta ruchy miejskie, których, mimo pełnych troski ciosów, nie udało się nowo-staremu Gospodarzowi Miasta wboksować żywcem do grobu. Nic dziwnego, oboje radni to nie zewnątrzsterowne zombie, którym można dyktować, czy i z kim mają mościć się w samorządowej trumnie.

Oprócz nieznośnej żywotności miejscy społecznicy mają jeszcze tę cechę, że są efektywni. Samym tylko „krytykanctwem” na Facebooku, które przypisuje im prezydent, udaje się tym zrzędom zmieniać przestrzeń miasta na lepsze. Ot, Wierzbicki Tomasz, oprócz załatwienia mnóstwa mniej i bardziej ważnych spraw, doprowadził do przeobrażenia świerczewskich Szachtów w park i postawienia tam ostatnio wieży widokowej. Należy rozumieć, że to efekt paszkwili na wiodącym portalu społecznościowym. Stuk, puk w klawiaturę i na Świerczewie rośnie wieża. Takie cuda. Dalejże więc jątrzyć u Cukierberga, a Poznań będzie krasny jako ta lelija.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej