Wilki w granicach Poznania obserwował i sfilmował m.in. Marcin Kostuch. Jak mówi, znajdowały się w okolicach ulicy Darzyborskiej, w pobliżu Zalasewa i Garbów, całkiem blisko Swarzędza, Nowego Zoo. – Jakieś trzy i pół kilometra od M1 i mniej więcej cztery kilometry od bloków ratajskich – szacuje autor filmu, który dwukrotnie widział watahę złożoną z pięciu sztuk.

Zobaczył je po raz pierwszy 1 listopada, a następnie 11 listopada ub.r. Później, 4 stycznia w ciągu dnia watahę widziała spacerująca w tym rejonie kobieta, a 17 stycznia pan Marcin sfilmował tam wilka. 25 stycznia zdjęcie zrobiła fotopułapka.

– Wilki żyją w tej okolicy od dłuższego czasu, a mówimy o rejonie Szczepankowa i Franowa. Są to już granice Poznania, miejsce mocno zaludnione i teren wykorzystywany do spacerów czy biegania. Skoro tu są, to znaczy, że gdzie indziej zaczyna brakować dla nich miejsca – zauważa Marcin Kostuch.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej