Każde dziecko wie, że dobra ksywa to połowa sukcesu do bycia popularnym lub choć rozpoznawalnym na osiedlu. Tramwajowa trasa kórnicka nie cieszy się taką sławą jak Pestka, moim zdaniem właśnie m.in. przez brak klawego przezwiska. A przecież podobnie jak Pestka na Piątkowo, tak dwukilometrowa trasa otwarta 23 lutego 1979 roku doprowadziła cywilizowaną komunikację miejską na Rataje, drugą wielką sypialnię Poznania. Opowieści moich rodziców o tym, jak wcześniej wyglądały zimowe próby przedostania się do centrum miasta, zakończone powrotem do domu po dwóch godzinach czekania na autobus bez efektu, brzmią i śmiesznie, i strasznie.

Mój stosunek do trasy kórnickiej jest osobisty, ale umiem też spojrzeć na nią szerzej niż tylko z perspektywy swoich wspomnień i doświadczeń. Serio: uważam, że ten prosty czterdziestolatek (prosty, bo trasa nie ma zakrętów) dobrze obrazuje wiele przemian, do jakich doszło w Poznaniu. Napisałbym, że to niemy świadek historii, gdyby nie fakt, że tramwaje w pewnych miejscach strasznie tu hałasują (byli nawet mieszkańcy Polanki szczerze tym oburzeni, choć mogło ich nie być na świecie, gdy tramwaj tędy już jeździł).

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej