Tomasz Cylka: Poparcie dla PiS w Poznaniu od 18 lat jest bardzo stabilne i wynosi około 20 proc. Wyjątkiem były wybory parlamentarne w 2015 r., kiedy wzrosło wam do 24 proc., ale już w ubiegłorocznych wyborach samorządowych spadło ponownie do 22 proc., a kandydat na prezydenta Poznania nie wszedł nawet do drugiej tury. Ma pan pomysł, jak poszerzyć wasz elektorat, co nie udaje się lokalnym działaczom?

Zdzisław Krasnodębski: Moje doświadczenie akademickie i praca w Parlamencie Europejskim nauczyły mnie rozmowy z innymi środowiskami. Musimy wychodzić także do tych, którzy myślą inaczej od nas. Nigdy nie bałem się debaty z osobami o innych poglądach, i tak będzie również podczas tej kampanii.

W Poznaniu działa Akademicki Klub Obywatelski, są inne prawicowe środowiska, ale one nie wychodzą do umiarkowanego elektoratu, tylko rozmawiają sami ze sobą. Może dlatego w stolicy Wielkopolski wam nie idzie?

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej