Tomasz Nyczka: Po co to pani?

Sylwia Spurek: Od 20 lat zawodowo zajmuję się ochroną praw człowieka. Pracowałam w organizacjach pozarządowych. Pomagałam osobom doświadczającym przemocy w rodzinie. Później tworzyłam prawo. W biurze pełnomocniczki rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn pracowałam nad pierwszą ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Mój doktorat dotyczył izolacji sprawcy przemocy od ofiary i wydawania sprawcy przez policję nakazu opuszczenia domu. Teraz odseparowanie przemocowca od ofiary zajmuje sądowi średnio 153 dni. Moja rozprawa doktorska zawiera gotowy projekt regulacji tej sprawy. Wreszcie – przez ostatnie trzy i pół roku byłam zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich. Uwaga, będzie patos – w każdym z tych miejsc starałam się zmieniać rzeczywistość. Systemowo, przez zmianę prawa, bo jestem prawniczką, radczynią prawną, skończyłam aplikację legislacyjną. Po to teraz idę do polityki, by jeszcze efektywniej zmieniać świat na lepsze.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej