Tomasz Cylka: Nie żałuje pan, że PSL przystąpił do Koalicji Europejskiej?

Andrzej Grzyb: Ostatnio sondaże nie pozostawiają wątpliwości: jedna opozycyjna Koalicja Europejska jest bez wątpienia wartością dodaną. Polska scena polityczna spolaryzowała się do tego stopnia, że o zwycięstwo walczą ze sobą tylko dwa największe ugrupowania. Przy tym poziomie napięcia i politycznej konfrontacji to był scenariusz łatwy do przewidzenia, stąd taka decyzja kilku partii opozycyjnych. Oczywiście, że jest sentyment do własnego szyldu. Także nasi przeciwnicy podkreślali, że ta koalicja ma wymiar tylko i wyłącznie ideologiczny. Ale nawet oni widzą dziś, że to jest narracja, która nie przynosi efektu, bo mamy szansę na polityczne zwycięstwo. Mało tego, zaczynamy rozmawiać o ewentualnym przyjęciu przez Polskę euro, przyszłości Unii, a nawet wpisaniu jej do konstytucji.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej