Idea Europy od wieków łączy w sobie sprzeczne emocje i skojarzenia. Mityczna kochanka Zeusa, ziemia obiecana, wyrażająca marzenia o bezpiecznym, świecie bez granic. Dla tych jednak, którzy najpewniej czują się wśród etnicznych ziomków za wysokim murem lub drutem kolczastym, jest uosobieniem zagrażającej cywilizacji. Przekraczając 1 maja 2004 r. progi Unii Europejskiej Polacy wierzyli, że wstępują do republiki przyjaciół. („Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej