Violetta Szostak: Pisaliśmy o tobie, gdy wytoczyłaś sprawę Wydziałowi Anglistyki UAM. Nikt przed tobą czegoś podobnego nie zrobił.

Miłosława Stępień: Sprawa była precedensowa. Co mnie zdziwiło, bo myślałam, że ludzie dobijają się o takie informacje.

Chodziło o jawność – wydział nie chciał udostępnić ci protokołów z obrad komisji rekrutującej na stanowisko adiunkta. Naczelny Sąd Administracyjny przyznał ostatecznie rację tobie. Udostępniono ci w końcu te protokoły?

– Tak. I po decyzji NSA w mojej sprawie nie ma już wątpliwości, że każdy może dostać dokumentację z przebiegu konkursów na uczelni.

Tylko że problem jest głębszy. Bo dostałam te protokoły, ale nic z nich nie wynikało. Chciałam je zobaczyć, by dowiedzieć się, dlaczego moja kandydatura nie została przyjęta, czego mi zabrakło, w czym inni kandydaci byli lepsi. Nie dowiedziałam się tego.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej