W styczniu przeszedł pan zabieg usunięcia guza krtani.

– To była druga operacja. Pierwszą przeszedłem w lipcu 2017 r. W czasie treningu bokserskiego – przy sporym wysiłku i szybszym oddechu – poczułem dyskomfort w krtani. Zaniepokoiło mnie to, więc zgłosiłem się na badanie do laryngologa, prof. Wojciecha Golusińskiego. Wykazały jakąś zmianę  –  łagodny guz, niezłośliwy. Profesor skierował mnie na operację. Po roku okazało się, że guz jednak odrósł i konieczny był kolejny zabieg. Dowiedziałem się o tym w przeddzień wyborów samorządowych.

Po takiej operacji nie można mówić, trzeba unikać stresu. W trakcie kampanii to niewykonalne. Musiałem dokonać wyboru. Przełożyłem zabieg na kilka miesięcy, na początek tego roku.

Ryzykowne.

– Poddanie się operacji jesienią byłoby równoznaczne z rezygnacji ze startu w wyborach. Zaryzykowałem. Byłem cały czas pod lekarską opieką, w styczniu zgłosiłem się  do szpitala.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej