Tomasz Cylka: Jest pan liderem wielkopolskiej PO, ale w drugich już wyborach z rzędu nie będzie pan liderem listy do Sejmu z Poznania. Cztery lata temu premier Ewa Kopacz wskazała na Szymona Ziółkowskiego, a teraz Grzegorz Schetyna na Joannę Jaśkowiak. Łatwo się panu pogodzić z taką decyzją centrali?

Rafał Grupiński: Jak widać, jestem do takiej sytuacji „przyzwyczajony”... Po każdym naszym platformianym sukcesie, a mamy dziś w Poznaniu najwyższe poparcie dla PO w kraju, spotyka mnie kolejne podobne „wyróżnienie” w stosunku do innych szefów regionów...

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej