Ta historia zaczęła się w marcu, gdy w Poznaniu pobito w nocy młodych gejów. Karolina Niedźwiecka z Grupy Stonewall, stowarzyszenia organizującego poznański Marsz Równości, zaproponowała znajomym: wynajmijmy trenera i nauczmy się bronić. Zebrała kilkunastu chętnych.

Skontaktowała się z Robertem K., trenerem systemu samoobrony krav maga. Napisała, że reprezentuje stowarzyszenie działające na rzecz osób LGBT, opisała atak na gejów i zapytała, czy poprowadziłby „warsztaty samoobrony dla osób nieheteroseksualnych”.

Instruktor zmienił zdanie

Instruktor najpierw się zgodził, ale po czterech dniach, gdy Niedźwiecka poinformowała o tym na Facebooku, zmienił zdanie. Najpierw twierdził, że treningu nie może przeprowadzić z „niezależnych przyczyn”. Potem wyjaśnił jednak: „Nie do końca przeczytałem wasz profil. Nie chcę być utożsamiany z czymś, pod czym się nie podpisuję". I jeszcze: „Nie popieram związków męsko-męskich, tym bardziej wychowujących dziecko".

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.