Jakub Łukaszewski: „Co się z tym Poznaniem dzieje?” – taki SMS napisał pan do mnie przed spotkaniem. Co się stało?

Karol Fiedor: Mamy setki architektów w Poznaniu i powinniśmy cieszyć się z tego, że inwestorzy chcą inwestować w naszym mieście. Tymczasem często traktujemy ich jak zło konieczne.

Chodzi o protesty dotyczące dwóch zaprojektowanych przez pana biuro inwestycji w centrum Poznania – odbudowy tzw. kamienicy żelazko i nowego budynku na Chwaliszewie?

– Architekci są jak bakterie – potrafią przystosować się do każdej sytuacji. Ale teraz niemal przy każdej inwestycji pojawia się ktoś, kto protestuje. W ramach prawa, bądź poza prawem, próbuje oddziaływać na decyzje inwestora. To nie jest normalne....

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.