- Mój mąż zawsze pracował i utrzymywał nas na tyle, na ile mógł. Stało się, jak się stało. Byłam w ciąży, straciłam pracę. Nie zapłaciliśmy czynszu raz, drugi raz... Chyba baliśmy się przyjść do kurii i poprosić o pomoc. Nie wiem, czy bym ją dostała.?Oni dziś twierdzą, że tak, ale - patrząc na to, co robią - chyba nie miałabym szans. Nie chcą pójść z nami na żądną ugodę - mówiła?przez łzy Kinga Masłowska.

Negocjacji nie będzie, kuria zapowiada pozwy

Od czterech lat Kinga mieszka z mężem Krzysztofem i...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.