- Mój mąż zawsze pracował i utrzymywał nas na tyle, na ile mógł. Stało się, jak się stało. Byłam w ciąży, straciłam pracę. Nie zapłaciliśmy czynszu raz, drugi raz... Chyba baliśmy się przyjść do kurii i poprosić o pomoc. Nie wiem, czy bym ją dostała. Oni dziś twierdzą, że tak, ale - patrząc na to, co robią - chyba nie miałabym szans. Nie chcą pójść z nami na żądną ugodę - mówiła przez łzy Kinga Masłowska.

Negocjacji nie będzie, kuria zapowiada pozwy

Od czterech lat Kinga mieszka z mężem Krzysztofem i dwójką małych dzieci w kamienicy przy ul. Zielonej, której właścicielem jest poznańska archidiecezja. Przy podpisywaniu umowy najmu rodzina wpłaciła kurii 19 tys. zł. W zamian miała płacić nieco ponad 500 zł czynszu za 60-metrowe mieszkanie. Po zajściu w drugą ciążę Kinga straciła jednak pracę i rodzina przestała płacić.

Kuria wypowiedziała umowę najmu, skierowała do sądu sprawę o eksmisję, a niedawno zażądała także 30 tys. zł za zajmowanie mieszkania bez umowy. Na nic zdały się próby negocjacji podjęte przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Kuria zapowiedziała za to kolejne pozwy wobec rodziny. Pisaliśmy o tym w "Wyborczej"

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej