Zastrzelona wilczyca została znaleziona we wrześniu w nadleśnictwie Lipka pod Złotowem, w północnej Wielkopolsce. – Po sekcji zwłok wiemy, że została postrzelona w szyję, na wysokości krtani, prawdopodobnie z boku – wyjaśnia Sebastian Drewicz, prokurator rejonowy ze Złotowa.

To do niego trafiła ta sprawa, gdyż wilk jest w Polsce chroniony ustawowo. Za zabicie tego cennego dla przyrody zwierzęcia grozi kara nawet do dwóch lat więzienia. Określa to Kodeks karny w artykule 181, który przewiduje przestępstwo niszczenia roślin i zwierząt objętych ochroną, o ile powoduje to istotną szkodę.

Los szczeniąt jest niepewny

– Strata tej wilczycy była stratą bardzo istotną, bowiem sekcja zwłok wykazała, że niedawno urodziła czworo szczeniąt – argumentowała Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk". Da się to stwierdzić na podstawie budowy sutków samicy, cztery z nich były wyraźnie powiększone z powodu karmienia wilcząt. A to oznacza, że po śmierci matki los wilcząt jest niepewny. U wilków młodymi opiekują się obydwoje rodzice albo całe stado. Jeśli ta wadera żyła w większej grupie, wówczas zajmie się ona szczeniętami. – Jeżeli jednak opiekowała się młodymi jedynie ze swoim partnerem, będzie problem – mówiła Sabina Pierużek-Nowak. – Samiec nie zostawi szczeniąt, będzie dobrym ojcem, bo tak jest u wilków. Może jednak nie mieć sił na to, by wychować wszystkie cztery wilczęta. Jeśli będzie pozbawiony pomocy innych członków grupy, z pewnością część z nich umrze. Zwłaszcza że wilczyce są znakomitymi i aktywnymi myśliwymi. Dla samca to potężny cios, traci ogromne wsparcie podczas łowów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej