Oksana i Natalia to siostry z Ukrainy. W Polsce pracowały przy pakowaniu warzyw w zakładzie niedaleko Środy Wielkopolskiej. Mieszkały w pomieszczeniu na jego terenie.

Na początku stycznia Oksana źle się poczuła, w nocy wymiotowała, a rano jej stan się pogorszył: przestała mówić, bezwładnie zwisały jej ręce. Później zdiagnozowano u niej udar. W takich sytuacjach pacjent musi jak najszybciej trafić do szpitala, od tego zależy skuteczność leczenia.

Natalia Kozanchyn, siostra Oksany, poszła do biura firmy i poprosiła polskich pracowników o wezwanie karetki. – Z siostrą było coraz gorzej – relacjonowała potem w rozmowie z reporterem poznańskiej telewizji WTK.

Położył Oksanę na ławce

Zamiast pogotowia do firmy przyjechał właściciel Jędrzej Cichowlas. Kazał ubrać Oksanę i zaprowadzić do samochodu. Jej siostra była przekonana, że pojadą do szpitala, jednak biznesmen z dwoma Ukrainkami krążył po Środzie Wielkopolskiej. – Jędrzej z kimś rozmawiał. Woził nas godzinę, może dłużej. Podjechał do jakiegoś budynku, pokręcił się, zatrzymał, ale rozmyślił się – opowiada Natalia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej