Oksana pracowała razem ze swoją siostrą Natalią w firmie pakującej i dostarczającej warzywa do sieci sklepów Lidl. Na początku stycznia doznała udaru, ale pracownicy zakładu nie wezwali karetki. Zamiast tego właściciel Jędrzej Cichowlas zawiózł chorą do Środy Wielkopolskiej, położył na ławce i zadzwonił pod numer alarmowy 112 z informacją, że leży tam pijana kobieta.

Oksana jest w ciężkim stanie, czeka ją długa rehabilitacja, ale do pełnej sprawności nie wróci nigdy. Jej stan mógłby być lepszy, gdyby pomoc przyszła szybciej. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieudzielenia pomocy.

Prawnik Oksany: To nie było pakowanie warzyw, tylko noszenie ciężkich worków

Dopiero w czwartek stan Oksany poprawił się na tyle, że mogli przesłuchać ją policjanci. W przesłuchaniu uczestniczyli także tłumacz i pełnomocnik Ukrainki, adwokat Patryk Graczyk. - Pani Oksana była w stanie odpowiadać na pytania, choć z powodu paraliżu twarzy mówi bardzo niewyraźnie - informuje Graczyk.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej