Przed rokiem w Dniu Kobiet Joanna Jaśkowiak, notariuszka, żona prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, uczestniczyła w poznańskiej demonstracji Międzynarodowego Strajku Kobiet. – Od czasu, gdy panuje nam „dobra zmiana”, budzą się we mnie różne uczucia. Najpierw było to zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, niedowierzanie, złość, wściekłość. I ostatecznie brakuje mi słów i [oddaje to] chyba tylko jedno mało cenzuralne: wkurw. Jestem wkurwiona – powiedziała.

Pikieta solidarnościowa przed komisariatem

Sprawą zajęła się poznańska policja, bo używanie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym jest wykroczeniem. Na początku tego roku Jaśkowiak dostała wezwanie na przesłuchanie. Przed komisariatem odbyła się wtedy pikieta solidarnościowa. Zebrani bronili żony prezydenta, mieli też transparenty: „Jesteśmy wkurwieni”. Policja wylegitymowała wtedy sześć kobiet.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej