Na Dębcu kończy kurs kilka numerów tramwajów, łączących tę dzielnicę z centrum. Żeby dojść z pętli do drewnianych domków na ul. Jarzębowej, które Google Maps opisuje jako „osiedle dla bezdomnych i bezrobotnych z 1936 r.”, trzeba się wybrać jeszcze dalej. Przejść przez tory kolejowe. Przy budce z napisem „Odzież i obuwie u Aliny” skręcić w lewo. A potem maszerować dalej przez kilka minut wzdłuż ulicy Opolskiej.

To już nie Dębiec, a Świerczewo.

Niemcy postawili tu w czasie II wojny światowej parterowe murowane baraki. Kwaterowali w nich poznaniaków wysiedlonych z kamienic w centrum.

Dziś są w nich mieszkania komunalne i socjalne. Gdzieniegdzie widać wymienione okna i drzwi. Ganki pomalowane na kolor melby i pistacji. Pergole z Castoramy oparte o rozpadające się płoty. Chaszcze. Panie w fartuszkach rozmawiają na ławkach. Wystarczy kilka minut spaceru, żeby poczuć, że mimo niewesołej, wojennej historii, jest sielsko.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej