Od kilku dni mieszkańcy Łazarza mogą obserwować wielkie, 260-centymetrowe krzesło. Najpierw było białe, później zaczęło pokrywać się napisami i malunkami. Niektóre z nich to ładne rysunki, inne niechlujne bohomazy. - Nawet to ładne. Ja nie malowałam, ale wiem, że sąsiedzi tu przyszli i je ozdabiali. To pewnie na tego naszego sylwestra będzie? - zastanawia się pani Maria, mieszkanka ul. Łukaszewicza.

Niechlubna tradycja

Skwer przy ul. Małeckiego na Łazarzu zasłynął niechlubną tradycją palenia mebli podczas powitania Nowego Roku. Od kilku lat jednak Otwarta Strefa Kultury na Łazarzu stara się odczarować to miejsce, nie rezygnując jednak z tradycji. Organizuje Sąsiedzkiego Sylwestra, podczas którego palone są symboliczne meble stworzone wcześniej podczas warsztatów przez mieszkańców Łazarza. - To ciekawe, że rzecz, która była nieprzyjemna, teraz jednoczy mieszkańców, teraz ich jednoczy. To coś, z czego są dumni - mówi Łukasz Trusewicz, koordynator Otwartej Strefa Kultury na Łazarzu.

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej