70-letnia Barbara Lembicz mieszka w prywatnej kamienicy przy ul. Półwiejskiej w centrum Poznania. Jest kuzynką współwłaściciela budynku Andrzeja Dolczewskiego. Wprowadziła się 16 lat temu. Płaci kuzynowi 600 zł czynszu.

– Nie mam zaległości. Mam ważną umowę najmu, która nie została wypowiedziana. Nie mam sprawy o eksmisję, o wyroku nie wspominając – opowiada nam Lembicz. Jak twierdzi, problemy z Dolczewskim zaczęły się, gdy postanowił się jej pozbyć. Chciał, by w zwolnionym przez nią mieszkaniu zamieszkał jego syn.

Zakręcony zawór z wodą. Po raz pierwszy, drugi i trzeci

Lembicz przyznaje, że współwłaściciel kamienicy proponował jej przeprowadzkę do mniejszego mieszkania w oficynie. Nie zgodziła się. – Wtedy dał mi do podpisania oświadczenie, że wyprowadzę się do połowy września. Nie podpisałam – mówi Lembicz.

Lokatorka opowiada, że w połowie lipca kamienicznik po raz pierwszy zakręcił umieszczony w piwnicy zawór z wodą: – Poprosiłam, by włączył wodę, i wtedy ustąpił. Ale po kilku dniach sytuacja się powtórzyła. Wtedy z sąsiadką, która miała klucz do tego pomieszczenia, dostałyśmy się do zaworu i włączyłyśmy wodę. Po kilku dniach przyjechał, znów zakręcił nam wodę, a zamek wymienił.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej