W marcu ubiegłego roku 24-letni Mateusz wracał ze swoim chłopakiem, kolegą i koleżanką z imprezy w centrum Poznania. Chcieli zahaczyć jeszcze o bar Roti z zapiekankami na ul. Mickiewicza. Nie trzymali się za ręce, ale wyróżniali się wyglądem. Mateusz miał długą grzywkę, turkusowe buty, obcisłe spodnie. Jego chłopak - kolczyki na twarzy i w uszach.

"Uderzył mnie pięścią w twarz"

- Na schodach minęliśmy łysego, napakowanego faceta - opowiadał nam potem Mateusz. - Obrócił się, spojrzał na nas, krzyknął: "Jeb...ć pedałów!". Zignorowaliśmy to, bo nie pierwszy raz słyszymy takie wyzwiska. Wtedy ruszył w naszą stronę, uderzył mnie pięścią w twarz, upadłem. Zaczął bić moich znajomych. Próbowaliśmy się bronić, lecz nie byliśmy w stanie go powstrzymać.

PRZECZYTAJ TEŻ: Groził młodym gejom na komisariacie

Napadniętych wyratował z opresji jadący ulicą radiowóz. Spłoszony agresor uciekł, ale policjanci dopadli go po kilkunastu metrach i zabrali do komisariatu. Według Perczyńskiego powodem ataku była orientacja seksualna jego oraz jego znajomych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej