W poniedziałek po południu kilkunastu anarchistów protestowało przed poznańską prokuraturą przeciwko brutalności i bezkarności policji. Rozdawali ulotki, skandowali: "Dość przemocy policyjnej!", "Dość represji za poglądy!". 

Powodem pikiety były zdarzenie nocy z czwartku na piątek. Policjanci zatrzymali w centrum Poznania dwóch anarchistów, którzy szli chodnikiem, prowadząc rowery. Podjechał do nich radiowóz. Powód: rowery miały być kradzione.

- Powiedzieliśmy, że to nieporozumienie, rowery są nasze. Policjanci pytali: "Czy my się skądś nie znamy? Mówili: "Chyba już się widzieliśmy" - opowiada anarchista Bartosz Szkudlarek.

Policja: Anarchista nie chciał okazać dokumentów

Z oświadczenia wielkopolskiej policji przesłanego nam w poniedziałek wynika, że funkcjonariusze dostali zgłoszenie o mężczyznach mogących kraść rowery. Postanowili ich wylegitymować. Według policji jeden z anarchistów nie chciał okazać dokumentu tożsamości i wulgarnymi słowami zaczął obrażać funkcjonariuszy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej