- Jeśli ktoś szanuje w Polsce prawo, to musiał wykonać wyrok. A zgromadzenie chrystusowców prawo szanuje. Pytali mnie dziś dziennikarze, czy to oznacza uznanie odpowiedzialności? Nie, wypłacenie zadośćuczynienia nie ma nic wspólnego z uznaniem odpowiedzialności. Wykonujemy wyrok, ale nadal się z nim nie zgadzamy - powiedział nam we wtorek mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.

Na początku roku poznański sąd przyznał milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty 24-letniej Katarzynie, gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego. Ujawniliśmy to przed miesiącem w „Wyborczej”. Na początku października Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy.

Ksiądz wywiózł dziewczynkę i podstępnie gwałcił

Wyrok był rewolucyjny, bo płacić miał nie sprawca, lecz jego zgromadzenie. Sąd nie miał wątpliwości, że duchowny wykorzystał swoją pozycję zawodową: poznał 13-letnią dziewczynkę na lekcji religii, zapraszał na plebanię, czyli do „miejsca służbowego”. Potem podstępnie wywiózł od rodziców, więził i przez kilkanaście miesięcy gwałcił. Dostał cztery lata więzienia, dopiero niedawno przestał być księdzem i został wykluczony ze zgromadzenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej