Kontrakt składa się z trzech punktów. Kandydaci Prawa do Miasta zobowiązują się w nim do rzetelnej pracy w radzie miasta, wdrażania w życie programu wyborczego oraz do kontaktu z mieszkańcami.

Prawo do Miasta liczy na radnych

Podczas spotkania dla prasy przy placu Asnyka na starych Jeżycach Tomasz Wierzbicki, jedyny radny Prawa do Miasta w mijającej kadencji przekonywał, żeby nie ulegać sugestiom, że nie warto głosować na kandydatów z ugrupowań społecznych, bo jest to marnowanie głosów. – Akurat Tomasz Wierzbicki, bardzo dobry radny, jest dowodem na to, że warto na nas głosować – mówi Paweł Sowa, kandydat do rady miasta, założyciel stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania, znany m.in. z walki o tramwaj do Naramowic i wygodne dojście na poznański dworzec kolejowy.

W poprzednich wyborach samorządowych Prawo do Miasta zdobyło ok. 8 proc. głosów i wprowadziło do rady miasta jednego radnego, właśnie Wierzbickiego. W opublikowanym w poniedziałek sondażu przeprowadzonym dla „Wyborczej” poparcie dla tego komitetu zadeklarowało 4 proc. badanych poznaniaków. – Jestem odporny na sondaże – komentuje Lech Mergler z Prawa do Miasta. – Cztery lata temu w sondażach byliśmy niedoszacowani, tak będzie i tym razem. Kilkanaście procent wyborców w Poznaniu jest niezdecydowanych, i to do nich uderzamy – dodaje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej