Za dwa tygodnie miną trzy lata od zaginięcia Ewy Tylman, która ze swoim kolegą Adamem Z. wracała z nocnej imprezy w centrum Poznania. Trop urywał się nad ranem w okolicy mostu św. Rocha. Adam Z., który widział ją jako ostatni, opowiadał potem, że był bardzo pijany i nic nie pamięta.

Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo. Miał zepchnąć Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną utopić w Warcie. I nie był wcale tak pijany, jak przekonuje. Ale prokuratura dowody ma skąpe, oskarżony odpowiada z wolnej stopy, bo sąd wypuścił go z aresztu. Jego proces nadal trwa i już wiadomo, że nie zakończy się w tym roku.

Adam Z. i Ewa Tylman na nagraniach z monitoringu

W piątek przesłuchiwano ekspertów: antropolożkę sądową Dorotę Lorkiewicz-Muszyńską z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Michała Rychlika, specjalistę od inżynierii wirtualnej z Politechniki Poznańskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej