Piotr Litka, dziennikarz z Krakowa, zeznawał w czwartek w procesie byłego senatora i biznesmena Aleksandra Gawronika. W czerwcu 1992 r. Gawronik miał nakłaniać ochroniarzy Elektromisu, holdingu innego biznesmena Mariusza Świtalskiego, do zamordowania młodego reportera "Gazety Poznańskiej" Jarosława Ziętary.

Według prokuratury Ziętara zbierał dowody na nielegalne interesy Gawronika i Świtalskiego. Miało chodzić o organizowany na olbrzymią skalę przemyt alkoholu.

Amerykanie dostali dokument od Jerzego Urbana

- Moje firmy nie miały z tym nic wspólnego - przekonywał przed sądem Gawronik. Zaprzeczał, by robił ze Świtalskim interesy. Nie przyznał się do podżegania do zabójstwa dziennikarza. Świtalski także wyparł się znajomości z Gawronikiem. W trakcie przesłuchania przekonywał, że wszystkie interesy prowadził uczciwie.

Ustalenia dziennikarza Piotra Litki wspierają wersję prokuratury. Litka opowiadał w czwartek, że informacji o interesach Gawronika i Świtalskiego szukał w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej i za granicą. W archiwum w Kalifornii odnalazł niedawno dokument polskiego rządu z listopada 1990 r. To raport potwierdzający, że pod koniec 1989 r., na początku ustrojowej transformacji, do Polski wjeżdżały setki tysięcy litrów spirytusu. Nielegalnie, bo nie płacono za nie cła.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej