- Grzegorz, chodź, przejedziesz się! – krzyczał prezydent Jacek Jaśkowiak do przewodniczącego rady miasta Grzegorza Ganowicza. Udzielił mu też kilku podstawowych wskazówek: - Z prawej masz gaz, a po drugiej stronie hamulec. Proste, ale uważaj, bo szybko się rozpędza, a na kostce jest ślisko. Wyjedź tu od nas na asfalt. Tam dużo lepiej się jeździ – mówił. 

I rzeczywiście – hulajnogi, z których od wtorku mogą korzystać poznaniacy, są bardzo zwrotne, rozpędzają się do 25 km na godz. i najlepiej radzą sobie na równej nawierzchni. Na wyłożonym kostką dziedzińcu urzędu miasta spisywały się przeciętnie. Pod małymi kółkami czuć każdą nierówność i łatwo stracić równowagę.

- Od kilku lat z powodzeniem działa w Poznaniu rower miejski, który bije kolejne rekordy wypożyczeń. Od ponad roku poznaniacy mogą wypożyczać także skutery i samochody. Hulajnogi będą idealnym dopełnieniem tego systemu – mówi Jaśkowiak. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej