- Zwyciężyli w dużej mierze sędziowie z najsłabszymi wynikami głosowań na zgromadzeniu i często słabymi opiniami, bliscy znajomi członków Krajowej Rady Sądownictwa. Ta pajęczyna wzajemnych powiązań i zależności coraz mocniej oplata KRS - komentuje sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik stowarzyszenia sędziów "Iustitia". I dodaje: - Jeśli awansowani myślą, że przybędzie im autorytetu w sądzie okręgowym, to się głęboko mylą. Awans przed obecną KRS to dziś dla sędziego powód do wstydu.

Ponad 50 kandydatów na wolne stanowiska w sądzie

Informację o naborze na 17 wolnych stanowisk sędziowskich w poznańskim sądzie okręgowym opublikował na początku roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Swoje kandydatury zgłosiło 50 sędziów i dwóch adwokatów.

Kandydatów oceniali najpierw starsi stażem sędziowie: analizowali akta spraw, powody uchylenia lub zmiany wyroków, sprawność prowadzenia procesów. Potem opinię wydawały kolegium sądu apelacyjnego i zgromadzenie ogólne sędziów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej