– Decyzja KRRiT to dla poznańskiej TVP wspaniała „podkładka”, by przytaczać na antenie kolejne homofobiczne wyzwiska i zapraszać do studia „ekspertów”, którzy swojej wiedzy o homoseksualności nie aktualizowali od czasów, gdy gejów i lesbijki leczono elektrowstrząsami – mówi nam Mateusz Sulwiński, rzecznik Grupy Stonewall, stowarzyszenia organizującego poznański Marsz Równości.

„Marsz Równości to promocja zaburzeń”

Ostatni marsz przeszedł przez Poznań w sierpniu tego roku. Relacjonująca to wydarzenie reporterka Anna Molska przekonywała widzów poznańskiej TVP, że „według specjalistów u podstaw homoseksualizmu leży zaburzenie tożsamości płciowej będące dramatem człowieka”, zaś „Marsz Równości to swoista promocja takich zaburzeń”.

Molska cytowała też homofobiczne wpisy z internetu: „Wstyd być poznaniakiem, co za spedalone miasto”, „pedalskie flagi”. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który objął marsz środowisk LGBT patronatem, został nazwany „tęczowym Jacusiem” i „popaprańcem”. Ten komentarz też zacytowano. Miał dowodzić, że poznaniakom nie podoba się postawa prezydenta. Molska nie wspomniała, że cytowane wpisy to mowa nienawiści.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej