Józefa Piniora, legendę "Solidarności", potem europosła i senatora Platformy Obywatelskiej, zatrzymali dwa lata temu agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Poznańscy prokuratorzy zarzucili mu przyjmowanie łapówek i płatną protekcję. 

Pinior miał załatwić odstępstwo od przepisów technicznych dla galerii handlowej budowanej przez jednego z biznesmenów. Innym biznesmenom miał załatwić z kolei koncesję na wydobycie kopalin. Według prokuratury polityk przyjął za to 46 tys. zł łapówek. Powoływał się przy tym na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych.

Zbigniew Ziobro mówi o "nagonce na prokuratorów"

Pinior nie przyznał się do winy. Twierdził, że tylko pożyczał pieniądze. Prokuratura chciała aresztowania polityka i dwóch innych podejrzanych, ale sąd rejonowy w Poznaniu się na to nie zgodził. Decyzję utrzymał potem w mocy sąd okręgowy.

Sędzia Mariusz Sygrela tłumaczył, że co prawda zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo przyjęcia przez Piniora łapówek, nie ma jednak obaw, że polityk mógłby utrudniać śledztwo. Prokuratura zgromadziła bowiem najważniejsze dowody, czyli nagrania z podsłuchów rozmów telefonicznych Piniora i jego asystenta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej