Bo znowu słychać, że nie wolno narażać dzieci i młodzieży na jakikolwiek dyskomfort, gdyż - jak powszechnie wiadomo - nauczycielstwo to nie zawód, lecz powołanie, misja, służba, zaszczyt, z tego zaś wynika, że pytanie o kwestie finansowe po prostu mu nie przystoi. Wprawdzie większości tych zatroskanych i oburzonych obywatelek i obywateli za pieniądze, które zarabiają nauczyciele pracować by nie przyszło do głowy, chociaż pedagodzy, jakoby wybrańcy losu, nie cieszą się większym szacunkiem, a ci, którzy wymagają od nich poświęcenia zrobią zazwyczaj wszystko, by w ten sposób nie musiały poświęcać się ich własne dzieci, mimo iż strajkowali lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, a także sędziowie, policjanci i piloci, to akurat nauczycielom nie wolno. W imię dzieci, testu, matury, rankingu, Ojczyzny, och!

Każda kolejna władza reformuje szkoły. Nauczycieli żal

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej