„To człowiek bije, a nie alkohol. Reagujmy na przemoc”, „Stop przemocy”, „Raz pobite, ani razu”. Takie hasła towarzyszyły kilkudziesięciu osobom protestującym w piątek na placu Mickiewicza. Krótko po spotkaniu rozpoczął się przemarsz, który biegł przez ulicę Fredry, plac Wolności, Stary Rynek i skończył się na ulicy Półwiejskiej.

Z czarnymi flagami po ulicach Poznania protestujący przeszli w rytmie na cztery. A każde słowo akcentowali krokiem, klaśnięciem i okrzykiem „tylko raz”. Dlaczego raz?

Musimy reagować na przemoc

Protest był pokłosiem zaproponowanego przez rząd PiS projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zakładał on m.in. zawężenie definicji przemocy domowej. Za przemoc nie uznawał jednorazowego pobicia. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wycofało się jednak z projektu. Odpowiedzialna za niego wiceminister Elżbieta Bojanowska została zdymisjonowana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej