Parowozownia w Wolsztynie to unikat na skalę światową. Tylko tu stacjonują czynne parowozy, które obsługują regularne kursy z Wolsztyna do Poznania i Leszna. Owszem, w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech lokomotywy parowe także jeżdżą, ale tylko ciągnąc w sezonie składy turystyczne.

Aby na stałe utrzymać maszyny pod parą, od dekady kursy parowe zamawia samorząd województwa  wielkopolskiego. Wydaje na to rocznie ok. 4 mln zł.

Do Poznania parowozem tylko w soboty

Kursy są jednak mocno ograniczone i odbywają się według ścisłego harmonogramu. Wszystko dlatego, że pasażerowie na co dzień dojeżdżający do pracy i szkoły w Poznaniu narzekali, że pociągi z parowozem jeżdżą wolniej. Zdarzało się też, że z powodu awarii wiekowej lokomotywy, pociągi stawały na kilkadziesiąt minut w szczerym polu.

Dlatego od poniedziałku do piątku dwie pary pociągów dziennie kursują z Wolsztyna do Leszna, a tylko w soboty do Poznania. – Dzięki takiemu rozwiązaniu wszyscy są zadowoleni, zarówno miłośnicy parowozów, jak i zwykli pasażerowie – tłumaczy Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego, odpowiedzialny za transport.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej