W austriackim Wiedniu rano zamyka się drogę przy szkole tak, że rodzice nie mogą podwieźć dzieci pod same drzwi placówki. Rozwiązanie to zainteresowało inne miasta, m.in. Kraków, a także prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Poinformował, że Poznań wyśle w tym tygodniu zapytanie do stolicy Austrii. – Bardzo mi się ten pomysł podoba – napisał na Facebooku. Póki co z prywatnego konta, ale jak zapewnia jego rzeczniczka Hanna Surma, prezydent oficjalnie odniesie się jeszcze do tego pomysłu.

W Wiedniu na pół godziny

Tymczasem na Facebooku zrobiło się gorąco. Pomysł skrytykował np. Szymon Szynkowski vel Sęk, poseł PiS z Poznania. Zarzucił Jaśkowiakowi, że chce „odebrać mieszkańcom wolność wyboru i wychować ich wedle swojego pomysłu”. – Tylko czy poznaniacy naprawdę aż tak kochają prezydenta Jaśkowiaka, że są gotowi – dlatego, że „pomysł mu się podoba” – brnąć ze swoimi 7-10-letnimi dziećmi w drodze do szkoły w śniegu i deszczu? – zastanawia się na Facebooku Szynkowski vel Sęk.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej