Na twarzach kilkuset osób, które zgromadziły się w środę wieczorem na pl. Wolności w centrum Poznania, widać było zadumę, skupienie i smutek. Aby oddać hołd zmarłemu w poniedziałek prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi, przynieśli ze sobą znicze i ułożyli je w kształt Największego Serca Świata. Zrobili to również w geście solidarności z mieszkańcami Gdańska, Trójmiasta i całego Pomorza.

W środku serca ułożonego z zapalonych zniczy ktoś położył napis: „Miłość zwycięży wszystko”. Część osób na ubraniach miała przyklejone czarne serce na białym tle z imieniem i nazwiskiem prezydenta. Poznaniacy znicze układali w ciszy. Chwilę potem odchodzili na bok. Pod schodami Arkadii toczyły się ciche rozmowy.

Teraz w ludziach nadal jest dużo emocji

– Myślałem, że WOŚP jednoczy Polaków, niezależnie od tego, kim jesteśmy i za jaką jesteśmy partią polityczną. A przez ten jeden incydent wiara w ludzi i w to, co możemy po sobie zostawić, podupadła – mówił Bernard Wojciechowski, jeden z mieszkańców Poznania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej