Kilka dni temu w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego lekarze wykonali zabieg mechanicznej trombektomii u 41-letniej poznanianki, którą karetka pogotowia przywiozła do tutejszej kliniki neurologii z powodu niedowładu i afazji, czyli utraty mowy.

Na podstawie badania tomografii komputerowej neurolodzy rozpoznali u kobiety udar niedokrwienny mózgu. Niedrożne było duże naczynie krwionośne w lewej półkuli mózgu. Początkowo leczenie polegało na dożylnym podaniu leku rozpuszczającego skrzeplinę, która ograniczała dopływ krwi do mózgu. Ale u chorej pojawiło się uczulenie na lek. Lekarze musieli przerwać terapię i zdecydowali o mechanicznym usunięciu skrzepliny: przez tętnicę udową wprowadzili specjalny cewnik, dzięki któremu dotarli do zamkniętego naczynia. Przy pomocy miniaturowych narzędzi - stentretrieverów - usunęli kilkumilimetrowe milimetrowe skrzepliny.
Zabieg trwał godzinę.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej