Pod koniec zeszłego roku wicepremier i minister kultury w rządzie PiS Piotr Gliński zmniejszył dotację dla Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku z 7 mln zł do 4 mln zł. To dla centrum duża strata, bo ECS na utrzymanie potrzebuje nawet 16 mln zł rocznie, a wpływy z biletów wynoszą tylko 4 mln zł. 

Wicepremier Piotr Gliński, podejmując decyzję o ucięciu dotacji, argumentował jednak, że centrum organizuje wydarzenia o „charakterze politycznym”. Chodziło m.in. o zorganizowane tam spotkania szefa PO Grzegorza Schetyny z byłym prezydentem Lechem Wałęsą i o konferencję prasową Pawła Adamowicza, podczas której ten ogłosił swój start w wyborach prezydenta Gdańska.

Minister Piotr Gliński deklaruje, że zwiększy dotację dla ECS. W zamian za większe wpływy na centrum

Europejskie Centrum Solidarności to jedna z największych atrakcji turystycznych Gdańska, wybudowana dzięki staraniom zmarłego prezydenta Pawła Adamowicza. Dlaczego Gliński zmniejsza mu dotację? W zeszłym tygodniu wicepremiera chciał o to zapytać Robert Mazurek w RMF, ale minister opuścił wtedy studio radiowe. W tym tygodniu Gliński spotkał się z komisarz Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz. I w zamian za zwiększenie dotacji dla ECS zażądał większego wpływu na centrum. Chodzi o możliwość mianowania wicedyrektora instytucji oraz obsadę większości miejsc w Radzie ECS lub Kolegium Historyczno-Programowym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej