Przeszukanie w zoo zlecił poznański prokurator Ireneusz Zięba. Od trzech miesięcy prowadzi śledztwo w sprawie rzekomego znęcania się nad zwierzętami, które półtora roku temu prokuratura oddała pod opiekę ogrodu zoologicznego w Poznaniu. Zabrano je z nielegalnej hodowli dzikich zwierząt w Pyszącej pod Śremem.

Prokuratura na tropie kastracji

Znęcanie nad zwierzętami miałoby polegać na "zlecaniu i wykonywaniu zabiegów weterynaryjnych nieusprawiedliwionych ich stanem zdrowia". Chodzi o kastrację dwóch młodych tygrysów i antylopy.

Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka zoo, przekonuje, że było to konieczne: - Tygrysy zaczęły dorastać i być wobec siebie agresywne. Mogło się to skończyć pokaleczeniem, a nawet zagryzieniem. A rozdzielić ich nie mogliśmy. Agresywny był też samiec antylopy. Zagrażał młodym osobnikom. Zwierzęta wykastrowali doświadczeni weterynarze z Berlina i odbyło się to zgodnie ze sztuką.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej