Adam Kompowski: Pozwał pan prezydenta Jacka Jaśkowiaka, z którym jest pan pewnie na ty, bo działaliście razem w My-Poznaniacy.

Lechosław Lerczak*: Przykra sprawa, trzeba było to zrobić. Ludzie do mnie dzwonili: „Zrób coś, 600-700 osób w Poznaniu rocznie umiera z powodu smogu, ty sam chorujesz na choroby nosa, gardła, krtani”. I oczu też, łzawię, jak pan widzi, nawet teraz. I leczę się w tej samej klinice, do której poszedł Jaśkowiak. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że ja ten pozew złożyłem dzień przed jego pójściem do szpitala. Nie wiedziałem, że tam się wybiera, gdybym wiedział, nie wiem, czybym to zrobił. No ale poszły konie po betonie. Teraz mamy głosy z całej Polski, gratulacje.

Dzwoni telefon. Do telefonu: – Oddzwonię za godzinę!

TVP. TVN też jest na dziś umówiony.

A te pana schorzenia to od zanieczyszczonego powietrza, lekarze panu to mówią?

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej