W ubiegłym tygodniu doszło do zmian na stanowiskach regionalnych pełnomocników PiS w kilku okręgach (w PiS struktury regionalne pokrywają się z okręgami wyborczymi). Decyzję podjął prezes Jarosław Kaczyński. Tadeusz Dziuba podzielił los m.in. b. ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, który rządził w Białymstoku, oraz Janusza Śniadka, b. szefa „Solidarności”, gdańskiego barona PiS.

W poznańskim PiS zakończyła się pewna epoka, która poza jednym wyjątkiem w 2015 r. naznaczona była wyborczymi klęskami i zaledwie ok. 20-proc. poparciem.

Czystki w partii bez skrupułów

Dziuba to stary znajomy Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Kiedy jednak w 2007 r. po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych odchodził ze stanowiska wojewody, wycofał się z wielkiej polityki i wrócił do pracy w NIK.

Nie na długo. Po katastrofie smoleńskiej wychodził sobie u Kaczyńskiego kierowanie poznańskim PiS. Formalnie prezesem został w 2012 r., ale już wcześniej nic nie odbywało się bez jego wiedzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej